Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 lipca 2014

miniaturka z drogi

- podoba Ci się w przedszkolu?
- nie.
- a masz jakiegoś kolegę, którego lubisz najbardziej?
- nie. Kiedyś lubiłem Jednego i Drugiego, ale oni takie głupoty robią... Byłabyś zła. I Trzeciego też już nie lubię.
- ?
- bo on też straszne głupoty robi.
...
- siebie w sumie też nie lubię... Bo ja też czasem robię głupoty.



skutki pogawędek w drodze dla zabicia czasu.
teraz się zastanawiam, na ile chcę go jeszcze ciągnąć za język.

piątek, 23 maja 2014

sprostowanie

bo to tak jest, że w końcu uda się usiąść wieczorem. i mimo, że oczy się zamykają, uda się zacząć "od środka" oglądać to, co dobrego tv daje. a czasem jednak się zdarzy.

i tak to właśnie jest, że to, co zapodali na ekranie, wciągnie do tego stopnia, że (po zimnym rozrachunku) jednak brak snu jest znikomą ceną za doznania kulturalne, będące od paru lat w katastrofalnym deficycie. i nawet można się uśmiechnąć na myśl o takim poświęceniu.

i jest też tak, że z głębi najgłębszej zapatrzenia, zasłuchania, oczarowania wyrwie zew dzieciny. właśnie 5-10-15 minut przed finałem. więc w pędzie wyłącza się wszystko i gna co tchu (bo to np. nie własne łoże, a łoże powiedzmy dziadków), by uspokoić i uśpić po raz kolejny. i okazuje się, że w tym pędzie ten zew nie powtórzył się więcej niż jeden raz, dziecię samo się uśpiło, a kultura jednak została odcięta.

i bywa również, że trzeba gdzieś koniecznie zapisać kilka słów, które chce się pamiętać. i chce się je potem opatrzyć ładną czcionką. i "ubrać" odpowiednio. więc robi się to z dziecięciem pod łokciem, z wygiętą głową, na telefonie. i pod kołdrą, żeby neonowa biel monitora nie zaburzyła ciszy.

i wtedy tak właśnie się zdarza, że zamiast "zapisz" klika się "opublikuj". a dowiaduje się o tym następnego dnia.

i tak już jest, że ważne słowa "idą w świat" jakoś tak bez fanfarów. bez ozdóbek. po prostu.







a kolejny film, którego początku oraz zakończenia nie poznam przez najbliższy dłuższy czas, w którego słowach się zatapiałam, to "Miasto utracone".

czwartek, 22 maja 2014

taki film...

lubię początki. Na początku wszystko jest przed nami.

radość zawsze wygląda tak samo. Cierpienie ma wiele twarzy.

poniedziałek, 19 maja 2014

znów zapomniałam o tytule... babcia Scarlett

miałam pranie wywiesić. zupę ugotować, kawę wypić i jeszcze kilka innych rzeczy miałam. zanim Te wstanie. 
ale znalazłam u mojaalis. i przeczytałam.



"Polki były najpiękniejszymi dziewczynami w obozie. Od razu można było poznać, że idą Polki."



i jeszcze to:

"Zawsze miałam w świadomości, że to, co człowiek robi, powinien polubić.

Polubić albo zmienić? 

Polubić, jeżeli sytuacja jest nie do zmiany. Bo dorosły może decydować, ale jak jestem dzieckiem i mam sytuację przymusową, to nie ma innego wyjścia. Wyrzucałam z głowy rzeczy nieprzyjemne, nie rozmyślałam, mówiłam: 'To jutro'. Zapewniam pana - ta metoda daje efekty. Moje późniejsze życie potwierdziło, że to jedyny sposób, żeby się uchronić przed nieszczęściem."




no i jeszcze jedno:

"Proszę pana, połowa chorób jest w głowie. Wiele w życiu zależy od nas samych, od nastawienia, od sposobu odnalezienia się. Niech mi pan wierzy. W miarę upływu lat jestem coraz zdrowsza."





i dopiero teraz mogę ogarniać.

niedziela, 11 maja 2014

ku pokrzepieniu

" [...] Chyba nie przestałeś wierzyć w proroctwa tylko dlatego, że sam przyłożyłeś ręki do ich urzeczywistnienia? Nie myślisz przecież, że wszystkie swoje przygody i cudowne ocalenie zawdzięczasz wyłącznie szczęściu, które ci sprzyjało tylko przez wzgląd na twoją osobę! Bardzo przyzwoity z ciebie hobbit, panie Baggins, i ogromnie cię lubię, ale mimo wszystko jesteś tylko skromną, małą osóbką na bardzo wielkim świecie.
- Całe szczęście! - roześmiał się Bilbo podając mu puszkę tytoniem."

                                 
                                 "Hobbit, czyli tam i z powrotem"
                                 J.R.R. Tolkien 






trochę to jednak budujące. chyba.

piątek, 9 maja 2014

zaległe

chowając na półkę , wypadła zakładka. jak otworzyłam, zobaczyłam podkreślenia i nie mogłam przejść obok nich obojętnie.
a więc cudna Scarlett po raz ostatni, moje wczesno - wiosenne odkrycie.



"Z początku Scarlett była zgorszona i rozczarowana, że pod zarządem Ashleya tartak nie przynosił dwa razy tyle, co pod jej zarządem. [...] A jednak wcale nie powodziło mu się lepiej niż Hugonowi. Niedoświadczeniem, pomyłkami, brakiem sprytu do interesów i skrupułami, gdy chodziło o cenę, dorównywał Hugonowi.
Jednakże miłość do Ashleya śpiesznie podsunęła jej okoliczności łagodzące: nie mogła sądzić obu mężczyzn jednakową miarą. Hugon był po prostu bezgranicznie głupi, podczas gdy Ashley mało się rozumiał na handlu drzewem."



"Początkowo była wściekła[...], potem zaczęła ich prosić, a wreszcie przepłakała pewnego dnia cały ranek jak rozzłoszczone dziecko, któremu się dorośli sprzeciwiają. Wszystkie jej usiłowania spotykały się jednak tylko ze spokojnym: - [...] Scarlett, jeżeli nie przestaniesz, mleko ci się wzburzy i dziecko dostanie kolek, to pewne jak słońce na niebie."



i podsumowując:


"[Archie] cieszy się, że ma mocny sen, bo inaczej głosy kobiet, paplających jak stado perliczek, z pewnością doprowadziłyby go do szału."






teraz pewnie długo poczekam, zanim coś jeszcze mnie tak uwiedzie.

środa, 16 kwietnia 2014

cytujemy dalej

będzie dłużej.


" - Doktorze - pani Meade zawahała się przez chwilę - a jak tam wygląda?
- O czym ty mówisz, pani Meade?
- O tym domu. Jak tam wygląda? Czy wiszą kryształowe kandelabry? I czerwone portiery pluszowe, i tuzin długich luster w złotych ramach? I czy dziewczyny...  były bardzo rozebrane...?
- Dobry Boże! - wykrzyknął doktor i zaniemówił, bo nigdy nie przypuszczał, aby ciekawość przyzwoitej kobiety mogła być tak nienasycona, gdy chodzi o jej upadłe siostrzyce.
- Jakże możesz zadawać tak nieskromne pytania? Co się z tobą dzieje? Dam ci proszek na uspokojenie.
- Nie chcę proszku! Chcę wiedzieć. Och, Boże, to jedyna w moim życiu sposobność dowiedzenia się, jak wygląda dom publiczny, a ty jesteś tak wstrętny, że mi nic nie mówisz!
- Nic nie widziałem. Byłem zbyt zawstydzony, [...] - rzekł doktor chłodno, bardziej zmartwiony niespodziewanym wejrzeniem w prawdziwe oblicze swej żony niż innymi zdarzeniami wieczora. - Ale teraz przepraszam cię bardzo, chcę spróbować zasnąć.
- No dobrze, a więc kładź się spać - odrzekła pani Meade z zawodem w głosie. Po chwili, kiedy doktor pochylił się, aby ściągnąć buty, przemówiła w ciemności weselszym tonem. - Przypuszczam, że Dolly wszystko to wyciągnęła od starego pana Merriweathera i rano mi opowie!
- Na miłość boską, pani Meade! Czy chcesz przez to powiedzieć, że przyzwoite kobiety rozmawiają między sobą o podobnych sprawach...!?
- Och, idź już spać - odrzekła pani Meade."




no, czyż to nie jest piękny, życiowy fragment? a to przecież XIX wiek i jakby nic się nie zmieniło... :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

dalej

rzucam cytatami jak z rękawa ;) spieszę się kończyć, bo tyle jeszcze przede mną wyzwań, a na niczym innym się skupić nie mogę, póki nie dobrnę do ostatniej linijki. potem jeszcze film obejrzę. tylko żebym ja tyle czasu ciągiem miała, bo film chyba ze 3 godziny trwał...


"Staropanieństwo wyryło już na niej ostateczne swe piętno. Miała lat DWADZIEŚCIA PIĘĆ i na tyle wyglądała, przestała więc starać się o podniesienie swoich wdzięków."

                                             o Indii



niedziela, 13 kwietnia 2014

no i jeszcze

"Śmierć, podatki i rodzenie dzieci! Żadna z tych rzeczy nie przychodzi nigdy w porę!"

                                  Scarlett


święte słowa :)

piątek, 11 kwietnia 2014

cd.

nie mogę się powstrzymać :)



"... wydaje mi się, że kobiety potrafią wszystko na tym świecie zrobić bez męskiej pomocy - z wyjątkiem płodzenia dzieci - a Bóg mi świadkiem, że żadna rozsądna kobieta nie chciałby mieć dzieci, gdyby potrafiła tego uniknąć."

                  niezmiennie Scarlett O'Hara




no, tu bym ociupinkę polemizowała. ale tylko z drugą częścią.





i jeszcze:


"Frank, podobnie jak większość mężczyzn owych czasów,uważał, że żona powinna ufać mądrości męża, że powinna polegać bezwzględnie na jego zdaniu i wcale nie mieć własnego."




znam paru takich z naszych czasów, którzy myślą całkiem podobnie...

perełka

"... i oburzył się w duchu na kobiecą dwulicowość. Do oburzenia przyłączyło się rozczarowanie, jakie często odczuwają mężczyźni odkrywając, że kobiety także mają rozum."

                         "Przeminęło z wiatrem"
                            Frank Kennedy o Scarlett



taaa... :)